Pomocy - meczę się okrutnie

Tu początkujšąy fajczarze mogą zadawać pytania weteranom fajki.

Moderator: Moderatorzy

MrHW
Początkujący
Początkujący
Posty: 33
Rejestracja: 07 grudnia 2005, 18:10 - śr
Lokalizacja: k/ Gliwic
Kontakt:

Pomocy - meczę się okrutnie

Post autor: MrHW » 12 grudnia 2005, 23:44 - pn

Witam!

Próbuję od 3 tygodni, ale nie bardzo mi idzie. Oczytałem się różności (Turek, forum, grupa alt.pl.fajka), ale ja muszę organoleptycznie. Efekty moich prób to jedna fajka w koszu - gruszkowa, druga - wrzosiec po 10 paleniach wyskrobana do drewna i od początku opalana. W desperacji zakupiłem nawet fajkę z piankową wkładką, ale też mi nie idzie. Próbowałem tytoni Mac Barena OC, i wiśniwego(CC) i właśnie zakupiłem Va nr 1. Tak naprawdę nigdy świadomie nie widziałem jak to się robi.

Przez te kilka tygodni zdążyłem saszetkę OC prawie wykończyć. Problemy mam wszelakie:
1. Brak kołeczka, zostanie usunięty niebawem.
2. Nabijanie, nie mam pojęcia czy dobrze ubijam czy źle. Efektem fajka pali się kiepsko.
3. Podpalanie jakoś idzie za 2-3 podpaleniem. Tytoń się podnosi, gaśnie, lekko ubijam, czasem powtarzam jeszcze raz.
4. Palenie, gaśnie często, wypala się tylko środek, popiół jasnoszary na początku a potem coraz bardziej czarny.
5. Końcówka, chyba wszystkie możliwe problemy, generalnie chyba nie dopalam, nie ma "żywego" tytoniu, ale jest zwęglony, dużo czarnego drobnego popiołu, bez "przemieszania" w ogóle tragedia, nie mogę dopalić.

Wynik jest taki, że warstwa jaka się tworzy przy opalaniu jest miękka (wrzosiec jest znacznie twardszy), wydaje mi się że nie jest to spiek czegokolwiek, tylko raczej osad. Dno fajki wilgotne, fajka coraz gorzej smakuje, coraz większy problem z końcówką. Dlatego wyskrobałem.

Były momenty, że i w gruszce i we wrzoścu (zwłaszcza w nim) czyłem słodycz MB OC i kwaskowaty smak MB CC, paliło się w miarę ok, kilka podpaleń pozwalało wypalić prawie do końca. Potem końcówka...

W tej z wkładką wogóle było do bani, no może raz lub dwa coś się pojawiło.

Teraz generalnie jest do bani we wrzoścu i piance, resztę odstawiłem. Smak porównywalny z papierosem (o ile pamiętam ten smak).

POMOCY. Nie znam żadnego palacza, prosiłem o spotkanie na alt.pl.fajka, ale tam prawie sam Poznań. Poczułem już słodki smak tytoniu i chciałbym się nauczyć palić fajkę. Czy spośród forumowiczów ktoś chciałby się zająć tumanem i przy piwku w knajpce pokazał o co chodzi? Bo w desperacji po nauki do Poznania przyjdzie mi pojechać, a to 5 godzin jazdy, a i koszt podróży lepiej w jakimś trunku utopić :). Mieszkam niedaleko autostrady więc do Krakowa lub Wrocławia mogę podjechać. Może ktoś ze Śląska się odezwie.

Pozdrawiam Piotr
dopeman
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 748
Rejestracja: 23 października 2005, 16:16 - ndz
Lokalizacja: Poznań

Post autor: dopeman » 13 grudnia 2005, 02:18 - wt

witam :D
kiedy tu sie zarejstrowalem cierpialem podobne meki, teraz tez cierpie ale ciut mniejsze ;)
mniejsze dzieki moim amatorskim wypracowanym "patentom"

1) podsuszam tyton zawsze 5-15 min chyba ze trzeba dluzej
2) rozdrabniam dosc mocno i na dwie grupy - normalna i bardzo drobny "mial"
3) nabijam fajke maciupkimi szczyptami obracajac ja w kolo, tak spiralnie troche, szczypta obok szczypty - uszczelniajac co jakis czas (szczegolnie przy sciankach komina) tym drobnym "mialem". od czasu do czasu poruszam delikatnie fajka, tak by tyton sam sie osunal i ulozyl. no i trojwarstwowo sie staram ;)
4) trzeba palic z koleczkiem - no i trzeba cwiczyc "koleczkowanie" bo to proste nie jest, ale jakies postepy sa.. no i palic powoli, delikatnie..
5) jak gasnie za czesto daje chwile odpoczac fajce - pare minut.
6) koncowka - jak sie nie da spalic, to wzruszam igla, stukam palcami w fajke, popiol opada, niedopalone zdzbla wychodza na powierzchnie, wysypuje i czyszcze (zgodnie z opisem na stronie alt.fajka)
7) ta smolista maz trzeba czyscic! jak masz zapaskudzone fajki, oczyscic do golego drewna i "metoda profesorska" - ostatnio robilem :roll:
8 ) po takim the malthouse nie ma wiele do czyszczenia ale po aromatach niestety jest tego wiecej... z aromatow polecam timm's no name - pali sie naprawde bardzo latwo!
9) no i czytaj forum - jest sporo informacji

zazanczam ze to moje niepotwierdzone naukowo metody i prosze je stosowac na wlasna odpowiedzialnosc :D
MrHW
Początkujący
Początkujący
Posty: 33
Rejestracja: 07 grudnia 2005, 18:10 - śr
Lokalizacja: k/ Gliwic
Kontakt:

Post autor: MrHW » 13 grudnia 2005, 13:04 - wt

Dzięki za porady.

Może jednak ktoś się nade mną zlituje i spotkamy się przy pyfku lub innym napitku, celem szkolenia i pokazania o co chodzi.

Piotr
bkolodz
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 387
Rejestracja: 15 lipca 2005, 19:16 - pt
Lokalizacja: Poznań

Post autor: bkolodz » 13 grudnia 2005, 13:21 - wt

wpadnij do Poznania to sie spotkamy :) zapraszam
GG : 6423598

Nobody knows what's inside my pipe!!!
Radek
Pykacz
Pykacz
Posty: 95
Rejestracja: 11 listopada 2005, 23:13 - pt
Lokalizacja: Mysłowice
Kontakt:

Post autor: Radek » 13 grudnia 2005, 13:36 - wt

Zajrzyj tu.
MrHW
Początkujący
Początkujący
Posty: 33
Rejestracja: 07 grudnia 2005, 18:10 - śr
Lokalizacja: k/ Gliwic
Kontakt:

Post autor: MrHW » 13 grudnia 2005, 15:41 - wt

Dzięki za podpowiedź. Już się umawiam. :)
Piorun
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 393
Rejestracja: 03 grudnia 2004, 18:43 - pt
Lokalizacja: Suwałki

Post autor: Piorun » 13 grudnia 2005, 16:47 - wt

Polecam książkę "Turniej fajkowy" Jacka Shmidta. Jest tam opisany i obfotografowany, dosłownie krok po kroku, cały proces nabijania i palenia fajki. Naprawdę warto się z tym zapoznać.
Alpin
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 158
Rejestracja: 07 października 2004, 16:27 - czw
Lokalizacja: Chorzów

Post autor: Alpin » 16 lipca 2006, 15:42 - ndz

Mam podobny problem. Mimo iż fajkę popykuję okazyjnie już kilka lat, to ten problem ciągle mi dokucza. Przy paleniu dużej fajki, w środku pozostaje popiół biały, a dookoła przy brzeku czarny niewypalony. Wydaje mi się, że przestrzegam wszystkich regół, a jednak. Prosiłbym o jakąś poradę.
Grzegorz XVI
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 443
Rejestracja: 13 marca 2006, 17:13 - pn
Lokalizacja: Rzeszów

Post autor: Grzegorz XVI » 16 lipca 2006, 16:00 - ndz

wydaje mi się że popełniasz błąd podczas rozpalania :roll:
tzn. musisz równomiernie rozpalić całą powierzchnię ubitego tytoniu :)
a potem przy lekkim ubijaniu nakierowujesz kołeczkiem żar, tam gdzie jest on potrzebny :) nie wiem czy moja rada pomoże ale ostatnio zauważyłem, że fajka mi nie gaśnie i pali się równomiernie, przez co mogę wypalić tytoń do samego końca :)
gg: 5238466
pozdrawiam
Alpin
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 158
Rejestracja: 07 października 2004, 16:27 - czw
Lokalizacja: Chorzów

Post autor: Alpin » 16 lipca 2006, 17:13 - ndz

Dzięki, zastosuję się :)
Dziku

Post autor: Dziku » 16 lipca 2006, 17:39 - ndz

A moim zdaniem to kwestia ubijania. Oczywiście rada by ogrzać i zapalić całą powierzchnię tytoniu jest słuszna, ale przecież potem nie palisz tego tytoniu całą powierzchnią ku dołowi. To jest tylko takie wędrujące ziarenko żaru. Moja rada to umiejętne ubijanie w trakcie palenia. Czyli tak jakby od ścianek chciało się ten tytoń przesunąć ku środkowi paleniska. Czyli tam gdzie żar. To takie ubijanie po obwodzie paleniska pod takim kątem by ten niespalony tytoń przesunąć ku środkowi. Tak najbezpieczniej.
Alpin
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 158
Rejestracja: 07 października 2004, 16:27 - czw
Lokalizacja: Chorzów

Post autor: Alpin » 16 lipca 2006, 19:37 - ndz

Dziękuję, widzę, że przedemną jeszcze dużo praktyki :)
Gargi
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 442
Rejestracja: 29 czerwca 2005, 16:30 - śr
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: Gargi » 17 lipca 2006, 14:23 - pn

Chyba najważniejsz a sprawa ........ Jeśli jeszcze dobrze nie potrafisz nabijać, zapalać i palić - to nie ładuj całej fajki. Powoli cała przyjdze z czasem :)

Nerwów niej jeśli zobaczysz że ta szczypta nabita cała się wypala i utrzymać żar łatwiej....
Cierpliwie i Powoli - fajczarstwo to zajęcie spokojne dla cierpliwych, wręcz leniwych :)

Powodzenia .....
GG - 7330483
KonraDos
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 250
Rejestracja: 17 lipca 2005, 17:53 - ndz
Lokalizacja: Suwałki

Post autor: KonraDos » 17 lipca 2006, 21:28 - pn

Od siebie dodam, że lepiej jest nabić za luźno. Potem się dobije, a pali sie znakomicie. Swego czasu miałem problem z gaśnięciem fajki. Byłem przekonany, że nabijam prawidłowo, ale zaryzykowałem "za luźne" nabicie. ...i to był strzał w 10! Nabiłem luźniej i problemy się skończyły. Teraz nabijam TYLKO 'za luźno" i to chyba jest dopiero tak, jak być powinno. 'Za luźno" oczywiście w moim rozumieniu.
"Jeśli są wątpliwości, to nie ma wątpliwości."
Awatar użytkownika
Józef
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 106
Rejestracja: 26 sierpnia 2005, 17:58 - pt
Lokalizacja: Katowice

Post autor: Józef » 17 sierpnia 2006, 11:50 - czw

Też miałem podobne problemy. I jakoś tak sobie wymyśliłem sposób, który opisał kilka postów wyżej Dziku. Jeszcze teraz, kiedy czasem pojawia się problem z paleniem, delikatnie ubijam tytoń pod kątem, tak aby go popchnąć w kierunku żaru. Działa bez zarzutu!
Seks jest podstawą, życie zabawą, wódka nałogiem, a fajka jest Bogiem
ODPOWIEDZ

Wróć do „Pytania początkujących fajczarzy”