Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Tutaj możemy uzyskać odpowiedzi na wszelkie problemy związane z dbaniem o naszą kochankę

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Beckett
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 848
Rejestracja: 07 marca 2008, 16:14 - pt
Lokalizacja: Poznań

Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: Beckett » 18 marca 2011, 21:39 - pt

Witam szanownych kolegów !!!!

Ostatni nabyłem na allegro fajeczkę Peterson De Luxe 8s, ale niestety poprzedni właściciel wyhodował w niej taki nagar że fajeczka pękła na obwodzie :( . Połowa obwodu komina miała spore pęknięcie na wylot, ale mnie to nie zraziło do jej kupna.
Co tu wykombinować żeby fajeczka nadal cieszyła oko i podniebienie?, otóż po małej konsultacji z Mackiem Fają, któremu serdecznie dziękuje za pomoc postanowiłem przystąpić do renowacji.

tak wyglądała zaraz po wyjęciu z paczki:

Obrazek

Fajeczka po wstępnym oczyszczeniu z nagaru (do drewna) oraz po małym szlifie główki papierkiem 600 trafiła do słoja ze spirytem na około 3 dni, w między czasie wymieniałem spirytus na nowy gdy barwa przypominała mocny napar herbaciany. Tak wykąpaną fajkę suszyłem około 4 -5 godz.
Czas zająć się tym paskudnym pęknięciem. Zmieszałem troszkę pyłu wrzoścowego z klejem typu wikol D3/B3. Taką mieszankę nałożyłem w pęknięcie i fajeczkę wkręciłem w imadło celem dociśnięcia (oczywiście z obu stron podłożyłem gumowe podkładki co by mi nie odkształciło fajeczki)
Tak fajeczka schła 24 godz. Po wyschnięciu nadmiar kleju usunąłem papierkiem o gradacji 500.
Teraz pora zająć się wnętrzem komina ...
Popiół z cygara i troszkę wody i mamy masę zwaną potocznie pipemudem. Takim gotowym pipemudem wysmarowałem wszystkie szczeliny pęknięcia i poczekałem aż wyschnie.

Obrazek
Obrazek

Pora zamaskować pęknięcie z zewnątrz...
Do tego celu użyłem tegoż samego kleju D3/B3 ale z większa zawartością pyłu, tak żeby zabarwił klej na kolor wrzośca. Uzyskany klejowo-pyłowy kit wtarłem w pozostałe rowki po pęknięciu, starannie wygładziłem i zostawiłem do całkowitego wyschnięcia.

oto efekt tego zabiegu:
Obrazek

wstępne oszlifowanie wypełnienia
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Fajeczkę potraktowałem teraz w całości papierkiem 600 i nałożyłem pierwsza warstwę bejcy ciemniejszej a po wyschnięciu szlif papierkiem 1000 i tak ze dwa razy. Na koniec jaśniejsza bejca i szlif papierkiem 1200 i 1500. Tak pobejcowaną fajkę potraktowałem pastami polerskimi do wrzośca Dan pipe i wyszło prawie lustro :lol:

Fajeczka po naprawie wygląda tak:
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Fajka jest już po dwóch paleniach i muszę powiedzieć że renowacja zakończyła się sukcesem. Nie stwierdziłem żadnych ubytków ani na zewnątrz ani wewnątrz komina. Trzeba ją teraz tylko delikatnie opalić i będzie długo służyła.

Doszedłem do wniosku że warto od razu pochopnie podchodzić do uszkodzonej fajki i wyrzucać ją od razu do kosza, a zastanowić się jak jej pomóc i podjąć odpowiednie kroki celem jej uzdrowienia.
Myślę że taka fajka daje dużo frajdy i samozadowolenia z wykonanej renowacji no i doświadczenie do dalszej pracy przy fajkach.

Mam, nadzieje że ta relacja pomoże wam w jakimś stopniu naprawić wasze przyjaciółki.
Pozdrawiam Beckett !!!!


"Im starsza fajka tym słodszy dym"
JSG
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 2479
Rejestracja: 19 stycznia 2008, 20:28 - sob
Lokalizacja: Blanki-Warszawa-Wołomin
Kontakt:

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: JSG » 18 marca 2011, 21:56 - pt

Nawet licytowalem ta fajke, choc pomysl na naprawe mialem nieco inny.
Po pierwsze zastosowal bym mosiezne lub srebrne klamry maskowane zdobiona plakietka, po drugie zastosowal bym do laczenia epoksydowa zywice odporna na temperatury do 300 stopni. Ciekaw jestem jak sie twoja naprawa spisze w dluzszym odcinku czasu i uzytkowania.
moim cholernie subiektywnym zdaniem
----------------------------------
Amatorska Pracownia Wytwarzania i Reperacji Fajek
Awatar użytkownika
blij
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 531
Rejestracja: 27 września 2009, 17:19 - ndz
Lokalizacja: Swarzędz, Poznań

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: blij » 18 marca 2011, 22:11 - pt

JSG pisze:Po pierwsze zastosowal bym mosiezne lub srebrne klamry maskowane zdobiona plakietka
Rozwiązanie co prawda gwarantujące większą solidność łączenia, ale na Boga, przedmiot ten jest i ma pozostać ładną fajką a nie zmienić się w protezę tejże. Miałem w ręku tego Peta i muszę pogratulować koledze efektu. Jak będzie z wytrzymałością wiązania - zobaczymy...
"...dymu dla nikogo, zapachu dla wszystkich, smaku dla mnie."
JSG
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 2479
Rejestracja: 19 stycznia 2008, 20:28 - sob
Lokalizacja: Blanki-Warszawa-Wołomin
Kontakt:

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: JSG » 18 marca 2011, 22:23 - pt

blij pisze:
JSG pisze:Po pierwsze zastosowal bym mosiezne lub srebrne klamry maskowane zdobiona plakietka
Rozwiązanie co prawda gwarantujące większą solidność łączenia, ale na Boga, przedmiot ten jest i ma pozostać ładną fajką a nie zmienić się w protezę tejże. Miałem w ręku tego Peta i muszę pogratulować koledze efektu. Jak będzie z wytrzymałością wiązania - zobaczymy...
Wierz mi ze estetyka takiej naprawy nie pozostawiala by niesmaku, faktem ze jeszcze takiej nie wykonywalem nie oznacza ze nie widzialem takich. Kiedys moze bede mial okazje pokazac wam cos w tym guscie, wtedy pogadamy. Zasadniczo z naprawami tego typu, jak tu zaprezentowal autor watku zawsze na dwoje babka wrozyla, naprawa wykonana za zastosowaniem zbrojenia daje o wiele wiecej pewnosci przy umiejetnym zaprojektowaniu aplikacji nie burzac a wrecz porawiajac estetyke przedmiotu.
moim cholernie subiektywnym zdaniem
----------------------------------
Amatorska Pracownia Wytwarzania i Reperacji Fajek
Awatar użytkownika
draco59
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 609
Rejestracja: 26 stycznia 2010, 17:50 - wt
Lokalizacja: Poznań

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: draco59 » 18 marca 2011, 22:49 - pt

Brawo , Rafał!!!
KKF Poznań-----------------
tatar.tatar
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 224
Rejestracja: 17 listopada 2008, 14:17 - pn

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: tatar.tatar » 18 marca 2011, 23:02 - pt

Ja bym takiej fajki nie kupił, a jak już by się trafiła, to lotem koszącym do kosza.
Teraz pomyślę dwa razy, dzięki :)
Awatar użytkownika
maciej_faja
Moderator
Moderator
Posty: 1941
Rejestracja: 08 października 2007, 20:27 - pn
Lokalizacja: Sobótka k/Ostrowa Wlkp

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: maciej_faja » 18 marca 2011, 23:02 - pt

Rafał gratuluję efektu.
Janku - rozwiązanie z "klamrowaniem" proponowałem (choć sam nie bardzo wyobrażałem sobie maskowania), Rafał pozostał przy prostszych metodach. Jak widać naprawdę nieźle to wyszło. Miejmy nadzieję, że z czasem nic się nie stanie i fajeczka będzie cieszyła Rafała - czego z całego serca życzę.
Masz starą lub uszkodzoną fajkę - kup poradnik "NOWA-STARA FAJKA".

Pozdrowienia z południowej Wielkopolski
Awatar użytkownika
blij
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 531
Rejestracja: 27 września 2009, 17:19 - ndz
Lokalizacja: Swarzędz, Poznań

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: blij » 19 marca 2011, 11:36 - sob

JSG pisze:Wierz mi ze estetyka takiej naprawy nie pozostawiala by niesmaku...
Hm... To już - powiedziałbym - kwestia gustu. Mnie w każdym racie wręcz drażnią tego typu klamry lub pierścienie, choćby były ze srebra i jeśli tylko można szukam takich metod, żeby tego uniknąć. Na razie, mimo różnych pękniętych szyjek i główek, zawsze mi się jakoś udawało. Pewnie jednak kiedyś "wpadnie" mi taka fajka, że będę zmuszony zastosować ten sposób. Oby chociaż nie była tak mała jak ten Peterson bo wówczas choćbym nawet poprawnie wszystko założył, nie mógłbym na nią spojrzeć bez niesmaku. :x
"...dymu dla nikogo, zapachu dla wszystkich, smaku dla mnie."
Awatar użytkownika
W.Pastuch
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 1025
Rejestracja: 05 lipca 2005, 11:50 - wt
Kontakt:

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: W.Pastuch » 19 marca 2011, 17:30 - sob

Bardzo miło z Twojej strony, że dałeś biednemu, małemu Petersonowi nowe życie :)
Taka mała wątpliwość- piszesz, że przytrzymałeś fajkę imadłem w czasie wiązania kleju. Nie wiem na ile to dobry pomysł, bo jeżeli trochę ścisnąłeś pęknięcie, to klej związał je w takiej pozycji. Jak zapalisz w tej fajeczce to rozszerzanie pod wpływem ciepła może spowodować, że pęknięcie wróci do swojej pierwotnej wielkości, a w wypełnieniu może pojawić się szczelina.
Oby tak nie było! Smacznego palenia :)
P.S. Osobiście mam ogromną, niewytłumaczalną sympatię do pękniętych fajek :)
W.Pastuch pipes

https://www.flickr.com/photos/wpastuch/" onclick="window.open(this.href);return false;
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: jar » 19 marca 2011, 17:43 - sob

To, co jest pisane na Forum jest traktowane jako źródło wiedzy przez wiele Osób. Stąd brakuje mi wyraźniejszego zaznaczenia: czy jest to opis indywidualnego, niejako eksperymentalnego zmierzenia się z daną sytuacją, czy jest to przykład/opis o wartościach rzekłbym uniwersalnych, wpisujących się w obszar wiedzy służącej zainteresowanym. Oczywiście czytam tytuł wątku, ale:

- w pierwszym wpisie brakuje mi informacji o zabezpieczeniu zakończeń pęknięcia nawierceniem otworków o odpowiedniej średnicy.

Poza dyskusją pozostawiam informację o zastosowaniu takiego a nie innego kleju. Zakładam, iż posiada on własności pewnej elastyczności na mini skurczanie się i rozszerzanie wrzośca/główki podczas palenia tak, jak specjalistyczne, używane w tym celu kleje inne (np. niektóre Chester Molecular). Brakuje mi też informacji o odporności takiego wiązania na temperaturę występującą podczas palenia w tak nareperowanej główce.

Rozumiem niechęć osobistą/indywidualną do stosowania wiązań klamrowych najlepiej z czystego srebra, klamerek z drutu o średnicy 0.3 - 0.4 mm i maskowanie ich za pomocą elementów także ze srebra; bardzo schematycznie jest to ukazane na zdjeciach prostych reperacji fajek Le Fond zamieszczonych w książce Macieja. Rozumiejąc wszelako ową niechęć, myślę iż trzeba rozróżniać preferencje i doświadczenia płynące z osobistych eksperymentów od przyjęcia najlepszej w danym wypadku drogi postępowania biorącej się z wiedzy. A jeśli przypomnimy sobie główki wrzoścowe licznych fajek z przełomu XVIII/XIX wieku, to się okaże, iż elementy ze srebra (czasem ze złota, częściej z miedzi złoconej czy tzw. nowego srebra zwanego alpaką) zajmują czasem znaczną powierzchnię główki. Może się to podobac lub nie, ale faktem jest, iż system klamer znacznie wzmaga skuteczność tego typu reperacji, a maskowanie wspomnianymi elementami z metalu oczywiście musi być optymalnie zakomponowane nie tylko w sensie "pragmatycznym" a i w sensie dobrego designu, i takie elementy srebrne/metalowe na główce absolutnie się mieszczą w tradycji wrzoścowych fajek brytyjskich.

I tu dochodzimy do meritum: czy aby z takimi trudniejszymi przypadkami nie udawać się do profesjonalisty, jeśli samemu nie nabraliśmy poważnej wiedzy konserwatorskiej -historycznej, plastycznej, warsztatowej w końcu i nie stworzyliśmy własnego mini warsztatu z prawdziwego zdarzenia ?

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Awatar użytkownika
blij
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 531
Rejestracja: 27 września 2009, 17:19 - ndz
Lokalizacja: Swarzędz, Poznań

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: blij » 20 marca 2011, 10:31 - ndz

keilwerth pisze:Jak zapalisz w tej fajeczce to rozszerzanie pod wpływem ciepła może spowodować, że pęknięcie wróci do swojej pierwotnej wielkości, a w wypełnieniu może pojawić się szczelina.
P.S. Osobiście mam ogromną, niewytłumaczalną sympatię do pękniętych fajek :)
Dlatego proponowałem Rafałowi jedynie zalepienie szczeliny klejem odpornym na temperaturę z mieszaniną pyłu wrzoścowego bez ściskania imadłem. Rozumiem jednak, że chcąc zminimalizować widoczną po naprawie rysę zdecydował się on na ściśnięcie główki.
Pęknięcie powstało ze względu na napór sporej ilości rozszerzającego się nagaru. Trzeba więc w przyszłości bardzo uważać aby proces ten nie zaistniał znowu, zważywszy, że główka jest już "osłabiona" na tym łączeniu.

Co do postu p. Jacka - uważam, ze nie ma jedynej, słusznej metody reperacji fajki, która np jest pęknięta. Do każdego przypadku należy bowiem podejść indywidualnie. To, jaką metodę zastosujemy zależy od wielu czynników tj miejsce, wielkości i długość pęknięcia, jego przyczyna, rodzaj i wielkość wrzośca itd. To jest w przybliżeniu tak, jakby musieć podać jeden czynnik decydujący o tym czy fajka będzie smakować, czy nie. Jest to niemożliwe.
Po prostu, na podstawie własnych doświadczeń restaurator musi "to wyczuć" oglądając uszkodzenie.

Ja również darzę popękane fajki sympatią. To coś można chyba jedynie porównać do uczuć z jakimi odnosi się człowiek do np zwierzaków "po przejściach" albo do starych, zdezelowanych aut, które nie zawiodły nas przez 10 lat jazdy.
"...dymu dla nikogo, zapachu dla wszystkich, smaku dla mnie."
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: jar » 20 marca 2011, 11:12 - ndz

...Co do postu p. Jacka - uważam, ze nie ma jedynej, słusznej metody reperacji fajki, która np jest pęknięta. Do każdego przypadku należy bowiem podejść indywidualnie. To, jaką metodę zastosujemy zależy od wielu czynników tj miejsce, wielkości i długość pęknięcia, jego przyczyna, rodzaj i wielkość wrzośca itd. To jest w przybliżeniu tak, jakby musieć podać jeden czynnik decydujący o tym czy fajka będzie smakować, czy nie. Jest to niemożliwe.
Po prostu, na podstawie własnych doświadczeń restaurator musi "to wyczuć" oglądając uszkodzenie.
Myślę, że mamy do czynienia z pewnym nieporozumieniem. Oczywiste jest bowiem, iż każdy przypadek wymaga zastosowania innej drogi postępowania. Natomiast wszelkie możliwe sposoby postępowania są jakby w tym samym, jednym katalogu wiedzy uznanej za taką, jakiej się uczymy studiując konserwację. Nieczęsto bowiem mamy do czynienia z pojawieniem się wynalazkowe "epokowych" które są istotnym rozszerzeniem zakresu istniejącej wiedzy. Własne doświadczenia są bardzo ważne, wszelako fundamentem na którym należało by je rozwijać jest wspomniana wiedza. To tak jak w chirurgii: każdy przypadek jest inny, i wymaga idywidualnego toku postępowania, ale w każdym wypadku wiedzie się one z ogólnych czy uniwersalnych zasad chirurgii takiej z Akademii Medycznych, stale rozwijanych w drodze uczestnictwa w seminariach naukowych chirurgów, i praktyki - zawsze rozsądnie stosującej lub odnoszącej się do owych "założeń podstawowowych". Podobnie - stomatologia; każdy przypadek bolącego zęba wymaga indywidulanego postępowania/leczenia, lecz one wszytkie mieszczą się w zakresie wiedzy z zakresu stomatologii. To, co jest nazwane "wyczuciem" danego przypadku, tak naprawdę jest rozeznaniem danej sytuacji z punktu widzenia wiedzy, i podjęcia decyzji co do przyjecia optymalnych w danym przypadku metod postępowania. Wpisuje się to w zakres tzw. zaleceń konserwatorskich- szerzej: zaleceń postępowania konserwatorskiego, kiedy to, po rozeznaniu obiektu, jego stanu, typu uszkodzeń przyjmuje się konkretne drogi restauracji/reperacji.

Wersja skrócona: tak, nie ma jednej słusznej know/how reperacji każdego przypadku każdej fajki, natomiast każda przyjęta droga dla indywidualnego przypadku winna uwzględniać wiedzę którą nazywam podstawową.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
tomasz_z
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 979
Rejestracja: 20 września 2006, 12:00 - śr
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: tomasz_z » 20 marca 2011, 12:37 - ndz

Jacku wdając się w dyskusję nt. renowacji fajek pozwolę sobie na skrót myślowy: ... i tak, i nie..." w odniesieniu do ogólnie przyjętych "podstaw".
Bo może warto zastanowić się jaka jest definicja przedmiotu zwanego fajką - w jakich kategoriach chcemy to ująć? Użytkowy przedmiot, historyczny - zabytkowy, ozdobny...? Jaką rolę ma pełnić?

Oczywiście, w opisanym tu przypadku, jest to rola użytkowa i powinna zostać zastosowana metoda, pozwalająca na mechaniczne wzmocnienie naprawianej fajki. Ma to na celu wzmocnienie połączenia i uzyskania wytrzymałości pozwalającej na przeniesienie obciążeń związanych z naprężeniami termicznymi, jakie powstają w fajce.

Jednak,,, tu wrócę do kategorii w jakiej umieszczamy fajkę. Można zastosować przecież i klejenie i wiele innych metod, jeśli pozwalają one na osiągnięcie tzw. założeń docelowych. Jeśli mamy tylko skleić i cieszyć oko - to dlaczego nie?

Jeśli mamy mieć mocne połączenie - klamrujmy.

A jeśli mamy mieć przedmiot o możliwie niezmienionym wyglądzie - to żadne klamry.

Akurat może nie wprost, ale przez pewną skróconą analogię, zajmując się od lat renowacją zabytków (!), pozwalam sobie na zajęcie głosu. Bo i tam zależnie od przeznaczenia, stanu budynku oraz od planowanych do osiągnięcia efektów przyjmuje się pewne acz różne metody i to czasem skrajnie różne.
Oczywiście istnieje zbiór zasad, od których odstępować nie wolno. Niemniej, metod jest wiele i nie znaczy to, że jedyna podstawowa z nich, jest słuszna.

I dalej... wciąż abstrahując od tematu autora - w zależności od możliwości warsztatowych, wagi problemu i wartości (czy finansowej czy emocjonalnej) przedmiotu, można zastosować (lub nie) wybraną metodę.
Opierając się na przykładzie autora wątku, wnioskuję, że nie napisał tego, jako przewodnika, czy poradnika naprawy, a raczej jako ukazanie efektu samodzielnej operacji, która pozwoliła na przywrócenie fajce walorów użytkowych.
Nie oznacza to wcale (!), że popieram zastosowaną metodę ale popieram inicjatywę. Bo z racji braku środków, chęci, możliwości czy warsztatu - fajka mogła trafić tam, gdzie uszkodzone moje fajki trafiają. W ręce chętnych lub w czeluściach kosza na śmieci.

Reasumując - może na przyszłość warto w opisie stosowanej metody wtrącić nieco teorii i opisać założenia do stosowanych kroków... jeśli się komuś chce. Bo najważniejszy jest w tym akurat przypadku efekt - radość użytkownika - z efektu i z palonej fajki.

Oczywiście - możemy każdego z użytkowników wysyłać do szkół, odsyłać do materiałów i źródeł wiedzy... tylko czy w każdym aspekcie naszego życia chodzi o to, by być correct?

To jeśli tak, (niech kij w mrowisku siedzi i pokręćmy nim trochę) to niech każdy z piszących choćby w tym wątku z ręką na sercu przyzna ile razy zalał zieloną herbatę lub kawę rozpuszczalną wrzątkiem? Niby nic, a jednak i w tym aspekcie mamy jakieś podstawy "jedynie słuszne"... a jednak...
follow the white rabbit...
gg# 1668157

http://www.zembrowskipipes.com" onclick="window.open(this.href);return false;
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: jar » 20 marca 2011, 12:59 - ndz

Myślę, iż sprawa idzie o pojmowanie w cudzysłowiu lub bez frazy:"podstawy jedynie słuszne", czy wogóle "podstawy". Całą resztę pozostawiam rozsądkowi i sumieniu zainteresowanych. A nie jest mi bliskie działanie typu "kij w mrowisko"; być może tak się pojmuje charakter for internetowych, ale bywają i inne poglądy na ten temat.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Awatar użytkownika
blij
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 531
Rejestracja: 27 września 2009, 17:19 - ndz
Lokalizacja: Swarzędz, Poznań

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: blij » 20 marca 2011, 15:12 - ndz

tomasz_z pisze:Jednak,,, tu wrócę do kategorii w jakiej umieszczamy fajkę. Można zastosować przecież i klejenie i wiele innych metod, jeśli pozwalają one na osiągnięcie tzw. założeń docelowych. Jeśli mamy tylko skleić i cieszyć oko - to dlaczego nie?

Jeśli mamy mieć mocne połączenie - klamrujmy.

A jeśli mamy mieć przedmiot o możliwie niezmienionym wyglądzie - to żadne klamry
I tu dotknąłeś sedna sprawy. W pełni się z tym zgadzam.
Cóż jednak ma począć taki ktoś jak ja: historyk z wykształcenia, fajczarz z zamiłowania. Z jednej strony odnawiając fajkę, baczę, by jak najmniej w nią ingerować i zachować w pełni jej oryginalny wygląd wraz ze wszystkimi detalami. Z drugiej, dążę do tego by był to na powrót przedmiot w pełni użytkowy. I weź tu połącz Mości Panie te dwie kwestie. W niektórych przypadkach schizofrenii można dostać. :D
"...dymu dla nikogo, zapachu dla wszystkich, smaku dla mnie."
ODPOWIEDZ

Wróć do „Jak dbać”