Strona 4 z 4

Re: Czyszczenie ebonitowego ustnika

: 02 października 2012, 14:41 - wt
autor: Viater
blij pisze: Ja przed podgrzaniem denaturatu moczę w nim ustnik przez parę godzin
Dzięki Blij!
Tak myślałem, że to może być klucz do sukcesu! Wrzuciłem wczoraj ustnik do spirytusu, żeby się wymoczył i nalot rozmiękł. Ustnik jest mocno zasyfiony i pewnie dlatego nie puścił od razu.

Re: Czyszczenie ebonitowego ustnika

: 29 grudnia 2012, 22:16 - sob
autor: golf czarny
Pierwsze wrażenia po metodzie alkoholowej (z ulepszeniami):

1) stosowałem denaturat w butelce po frugo i tzw : kąpieli wodnej (ażeby denaturatem nie śmierdziało butelkę zakręciłem)

2) pomimo dosyć wysokiej temp. alkohol nie wrzał dlaczego ? zakręcona butelka Po odkręceniu wrzał ...

3) ustniki wyglądają nieco dziwnie, są z białym nalotem , którego przy części doustnej nie ma , ta cześć jest czarna ,

4) nalot pozornie łatwo schodzi, dlaczego pozornie ... no cóż stosowałem wyłącznie watę stalową 1 , papier 1200 i pasty ( watę mogłem sobie darować )- ustnik jest czarny ale uważam ,że wcale płytko nie szlifowałem (logo diabli wzięli na ten przykład ...oczywiście mój błąd ... nie zakleiłem bo wydawało się być wyraźne i głębokie "petersonowskie" a przecież miało być płytko , nieinwazyjnie ,etc... )

5) no i pytanie zasadnicze - Czy przy tej metodzie benty się prostują? Mam nieodparte wrażenie, że mój bent wyleczył skoliozę ;) Czy da się go powrócić.

Re: Czyszczenie ebonitowego ustnika

: 29 grudnia 2012, 22:32 - sob
autor: Grzybek
golf czarny pisze:Pierwsze wrażenia po metodzie alkoholowej (z ulepszeniami)
2) pomimo dosyć wysokiej temp. alkohol nie wrzał dlaczego ? zakręcona butelka Po odkręceniu wrzał ...
Delikatnie mówiąc nie mądre posunięcie.
W zakręconej butelce było zwiększone ciśnienie, które skutkowało podniesieniem temp. wrzenia alkoholu.
Gdyby butelka pękła miałbyś bardzo nieciekawe przeżycie ;)

EDIT: Nie doczytałem o kąpieli wodnej, tak więc ostrzeżenie o wybuchu butelki jest niepotrzebne ;)

Re: Czyszczenie ebonitowego ustnika

: 29 grudnia 2012, 23:14 - sob
autor: golf czarny
maciejslu pisze: Otóż... nie używamy wcale rzeczonej kuchenki.

Znajdujemy natomiast szklane naczynie (u mnie w tej roli wystąpiła szklana tuba po cygarze Gurkha z dość szczelnym korkiem z tworzywa sztucznego), wsadzamy do niego ustnik i zalewamy denaturatem oraz zatykamy.

Potem wstawiamy to do pustego naczynie, tak aby stało w pionie i... zalewamy wrzątkiem powolutku i z wyczuciem. Kiedy denaturat zaczyna delikatnie "bąbelkować", przestajemy lać. Kiedy przestanie - lejemy znów troszeczkę. I tak do osiągnięcia zamierzonego efektu.
Mądre/ niemądre? Nie ja to wymyśliłem.

No więc , zakorkowane nie wrzy nawet jak ma ok. 90 C . A "Pani Jagoda" zrobiła się purpurowa , a nie różowa. Widać nie była dzisiaj w nastroju ;).

Re: Czyszczenie ebonitowego ustnika

: 30 grudnia 2012, 19:15 - ndz
autor: blij
golf czarny pisze:Pierwsze wrażenia po metodzie alkoholowej (z ulepszeniami):

1) stosowałem denaturat w butelce po frugo i tzw : kąpieli wodnej (ażeby denaturatem nie śmierdziało butelkę zakręciłem)

2) pomimo dosyć wysokiej temp. alkohol nie wrzał dlaczego ? zakręcona butelka Po odkręceniu wrzał ...

3) ustniki wyglądają nieco dziwnie, są z białym nalotem , którego przy części doustnej nie ma , ta cześć jest czarna ,

4) nalot pozornie łatwo schodzi, dlaczego pozornie ... no cóż stosowałem wyłącznie watę stalową 1 , papier 1200 i pasty ( watę mogłem sobie darować )- ustnik jest czarny ale uważam ,że wcale płytko nie szlifowałem (logo diabli wzięli na ten przykład ...oczywiście mój błąd ... nie zakleiłem bo wydawało się być wyraźne i głębokie "petersonowskie" a przecież miało być płytko , nieinwazyjnie ,etc... )

5) no i pytanie zasadnicze - Czy przy tej metodzie benty się prostują? Mam nieodparte wrażenie, że mój bent wyleczył skoliozę ;) Czy da się go powrócić.
Ja stosuję bezpośrednie podgrzewanie i wówczas zawsze dochodzi do wrzenia. Trzeba wówczas jednak zachować szczególną ostrożność, aby przypadkowo nie kapnąć denaturatem i nie wywołać pożaru.
Po takim zabiegu tylko mało zanieczyszczone ustniki stają się matowo-czarne. W większości ma to na celu zmiękczenie zanieczyszczeń (stąd ten biały nalot), które później łatwo zeszlifować. Ja stosuję szlifowanie pod wodą papierkami 360(czasami), 600 i 1200 omijając logo i zostawiając ok. 2 mm by nie zaoblić krawędzi ustnika. Potem już tylko pasty polerskie i efekt można obejrzeć choćby w działach "Fajkowy market", wątku "Nasze fajkowe metamorfozy" itp.
Żadne ustniki nie mają się prawa prostować przy tej metodzie a logo pozostaje nienaruszone. Czasem tylko zejdzie farba i wówczas trzeba potem zastosowć np przetarcie farbką modelarską.

Re: Czyszczenie ebonitowego ustnika

: 30 grudnia 2012, 21:24 - ndz
autor: W.Pastuch
Choć temperatura przy tej metodze jest stosunkowo niska, to jednak możliwe jest, że ustnik mógł sie wyprostować- pamięć materiału sprawia, że wygięte ustniki po podgrzaniu wracają do swojego pierwotnego kształtu.
Wystarczy taki ustnik ponownie podgrzać (we wrzącej wodzie, nad płomieniem- bardzo ostrożnie!, najlepiej opalarką) i dogiąć do odpowiedniego kształtu,

Re: Czyszczenie ebonitowego ustnika

: 31 grudnia 2012, 11:57 - pn
autor: golf czarny
Dziękuję za rady . Co dziwne ów Peterson w tym kształcie jaki teraz ma jest całkiem dobrze wyważony. Może jednak nic się nie stało... . Muszę porównać z jakimś netowym katalogiem albo z realnym egzemplarzem.
Chciałem zapytać, czy Koledzy stosują szlif mechaniczny czy ręczny . Ja na przykład stosuję ręczny (nie mam dremela ani szlifierki) i mam duży problem z precyzyjnym obejściem loga a zaklejanie nie zawsze daje rezultat (przetarcie taśmy etc...) , Czy są jakieś patenty na dobre zabezpieczenie loga?

Re: Czyszczenie ebonitowego ustnika

: 31 grudnia 2012, 13:22 - pn
autor: blij
golf czarny pisze:Dziękuję za rady . Co dziwne ów Peterson w tym kształcie jaki teraz ma jest całkiem dobrze wyważony. Może jednak nic się nie stało... . Muszę porównać z jakimś netowym katalogiem albo z realnym egzemplarzem.
Chciałem zapytać, czy Koledzy stosują szlif mechaniczny czy ręczny . Ja na przykład stosuję ręczny (nie mam dremela ani szlifierki) i mam duży problem z precyzyjnym obejściem loga a zaklejanie nie zawsze daje rezultat (przetarcie taśmy etc...) , Czy są jakieś patenty na dobre zabezpieczenie loga?
Ja szlifuję papierkami ręcznie pod bieżącą wodą, dopiero przy polerce pastami stosuję miniszlifierkę. Logo po prostu omijam. Jest to metoda dość pracochłonna i wymaga szczególnej precyzji, dlatego wcale nie twierdzę, że jest najlepsza dla każdego. Po prostu wymaga wprawy.
Niektórzy Koledzy na czas płukania - szczególnie w wybielaczu - smarują logo tłuszczem lub zaklejają taśmą, jednak w tym temacie nie mam doświadczenia.
Co do wygięcia ustnika. W teorii - faktycznie - jest to możliwe, ale mi przy całej masie ustników, które odnawiałem już tą metodą, nigdy się to nie zdarzyło. Myślę, że przez to, że w 2-3 sekundy po wystąpieniu wrzenia zakręcam gaz i kończę cały zabieg. Czas w którym płyn jest najbardziej gorący jest więc bardzo krótki.

Re: Czyszczenie ebonitowego ustnika

: 01 stycznia 2013, 21:25 - wt
autor: Beckett
No ja muszę powiedzieć że wyduszane logo znika jak jest płytko wyduszone a jak mocno to pozostaje tylko lekki zarys. Temperatura ma chyba na to wpływ- zauważyłem to w ustnikach Savinelli, natomiast logo na ustniki Petersona nie rusza ta metoda, może to kwestia materiału. Savinelli ma podły materiał, strasznie ciężko jest je doczyścić z tego nalotu- bez papierów ani nie ma co zaczynać, a kąpiel w wybielaczu nic nie daje.

Re: Czyszczenie ebonitowego ustnika

: 02 stycznia 2013, 17:38 - śr
autor: blij
Beckett pisze:No ja muszę powiedzieć że wyduszane logo znika jak jest płytko wyduszone a jak mocno to pozostaje tylko lekki zarys. Temperatura ma chyba na to wpływ- zauważyłem to w ustnikach Savinelli, natomiast logo na ustniki Petersona nie rusza ta metoda, może to kwestia materiału. Savinelli ma podły materiał, strasznie ciężko jest je doczyścić z tego nalotu- bez papierów ani nie ma co zaczynać, a kąpiel w wybielaczu nic nie daje.
Jest kilka takich firm fajkarskich, z których logiem trzeba się obchodzić jak z przysłowiowym jajkiem. Najlepiej wcale go nie tykać. Ja jedynie przecieram je ręczniczkiem papierowym nasączonym spirytusem i ewentualnie uzupełniam farbkę, gdy takowa występowała oryginalnie. Odnawiając ustnik, omijam je.
Jednak wstępne moczenie i podgrzewanie w denaturacie nie powinno mu zaszkodzić, tak, jak - dla przykładu - i tym poniżej:
Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Re: Czyszczenie ebonitowego ustnika

: 02 stycznia 2013, 21:32 - śr
autor: golf czarny
Oj tak ... Parker ma takie płytkie . A na przykład taki Dr. Grabow, co mnie zaskoczyło, ma logo wypukłe (chodzi o znak "pik") .

Re: Czyszczenie ebonitowego ustnika

: 02 maja 2013, 12:53 - czw
autor: blij
Mała dygresja do poprzednich opisów dot. past polerskich. Ostatnio, z braku szarej pasty Dialux, kupiłem i zastosowałem - choć przyznam, że z ryzykiem - Dialuxa zielonego, przeznaczonego głównie do polerowania metali. Okazało się , że śmiało można go użyć do polerki ustników. Efekt jest nawet szybszy i ustnik "dostaje" większego połysku. Jest jednak bardziej ścierny od szarego, przez co - przez nieuwagę - można łatwo zaoblić krawędź ustnika. Nadaje się również do usunięcia nagaru z rantu komina, nie naruszając przy tym pierwotnego wybarwienia wrzośca.