Strona 1 z 4

Carnauba

: 07 listopada 2007, 13:57 - śr
autor: almik
Czy ktoś topił już carnaubę? Chodzi mi oto w jaki sposób to przeprowadzaliście. Wolę nanosić wosk z jednego kawałka - po prostu na tarczę polerską. Moim zdaniem jest to wygodniejsze niż nakładać płatki carnauby.

: 07 listopada 2007, 14:45 - śr
autor: innovate
  1. Płatki wsypałem do puszki po tytoniu (ważne żeby od spodu nie było papieru, naklejek itp.)
  2. Puszkę ustawiłem na 2 stojakach (inne puszki, wys. ok 5cm)
  3. Pod samą puszkę z woskiem ustawiłem 2-3 świeczki (tzw. ogrzewacze)
  4. Po 10-15 minutach miałem ładnie przetopioną Carnaubę
  5. Po wystygnięciu wosku otrzymałem Carnaubę w kostce

: 07 listopada 2007, 15:00 - śr
autor: Klaudiusz
Ja topię carnaubę zapalniczką bezpośrednio na tarczkę polerską. Moja carnauba jest w kawałku, taką kupiłem.

: 07 listopada 2007, 15:03 - śr
autor: elvislike
metalowy pojemniczek z platkami do garnuszka z gotujaca sie woda.
pozdrawiam:-)

: 07 listopada 2007, 20:02 - śr
autor: j4szczur
Z folii aluminiowej zrób mały pojemniczek poprzez np odciśnięcie w niej jakiegoś małego pojemniczka. Do tak utworzonego pojemniczka wsyp carnaubę i podgrzej nad palnikiem.

: 07 listopada 2007, 20:04 - śr
autor: MirekM
Ja odlewam w pałeczki w rurce po starym pisaku . Tak odlanymi , nacieram podgrzaną fajkę opalarką (mam profesjonalną z regulacją temperatury) . Cykl powtarzam kilka razy . Opalarki bez regulacji nie polecam , bo można przypalić krawędzie !

Re: Carnauba

: 23 maja 2009, 12:03 - sob
autor: jrrMarko
A jak można sobie poradzić z Carnaubą bez pomocy osławionego dremela? Dodam iż posiadam wosk w kostce, nie w płatkach. Czy powiniem go stopić, nanieść na powierzchnię fajki i czymś polerować? Próbowałem tego na mojej fajce testowej i zapaprałem ją grubą warstwą wosku, którą mogę co najwyżej zdrapać... Z góry dziękuję za pomoc i pozdrawiam!

PS. mam nadzieję, że nie popełniam grzechu poruszania tematu, który już ktoś opracował. FAQ i powyższy wątek wydają się wyjaśniać tylko zastosowanie Carnauby w parze z dremelem. Jeśli się mylę, to przepraszam uprzejmie.

Re: Carnauba

: 23 maja 2009, 14:02 - sob
autor: W.Pastuch
Dremel nie jest konieczny do nakladania carnauby, tansza (i lepsza) opcja jest zamontowanie kolka polerskiego na zwyklej wiertarce. W dobrych sklepach jubilerskich (a czasem tez w Praktikerze) mozna dostac kolka polerskie o roznych wielkosciach i z roznych materialow. Takie kolko naklada sie na trzpien (mozna nawet na zwykla srube) i montuje w wiertarce, to koszt okolo 30zl.

Re: Carnauba

: 23 maja 2009, 22:26 - sob
autor: JSG
Jest taki wątek o polerowaniu, gdzie pisałem o wosku dostępnym pod postacią miału- bardzo przyzwoity czysty wosk.
Co do nanoszenia i "dremela"... jest to najgorszy z możliwych sposobów.
Z najmniej zelektryfikowanych- woskiem nacierasz szmatkę i taką szmatką polerujesz fajkę do usr... śmierci- metoda w mojej opinii przynosząca najlepszy efekt, ale dopiero po bardzo wielu sesjach w fotelu.

Tarcza bawełniana do polerowania, na wietarce zamocowanej w imadle lub uchwycie, lub na szlifierce stołowej to metoda najlepsza z możliwych metod naz. je elektrycznych, jednak pod jednym warunkiem- musi to być sprzęt z regulacją obrotów, tak by wosk nie był nakładany w zbyt wysokiej temperaturze.

Tak uważam ja, może to być dalekie od ideału, ale sprawdza się nienajgorzej.

Re: Carnauba

: 23 maja 2009, 23:17 - sob
autor: jrrMarko
No cóż. Myślę, że cierpliwości mi nie brakuje, więc wypróbuję metodę ze szmatką. Chętnie bym nabył takie kółko polerskie, o którym mówi Keilwerth, ale moja wiertarka to prawdziwy zabytek i nie posiada regulacji obrotów... a fajki sobie nie chcę spalić przy polerowaniu :)

Re: Carnauba

: 23 maja 2009, 23:51 - sob
autor: Tomasz B
Jeśli nie ma regulacji obrotów można stosować różne wielkości narzędzi-"tarcz"-które da się przygotować samemu w prosty sposób. czyli materiały jakie dobierzemy do polerowania krojone na odpowiednia wielkość, zamocowane na trzpieniu montowanym bezpośrednio do "wrzeciona" uchwytu urządzenia. Oczywiście przy bardzo wysokich obrotach większa średnica tarczy i tak niewiele zmieni.

Re: Carnauba

: 24 maja 2009, 10:56 - ndz
autor: andrzejn175
Nie miałem jeszcze sposobności topić Carnauby w wysokiej temperaturze i nakładać na fajkę.Z reguły zadaję sobie w wolnej chwili więcej trudu i pieczołowicie rozcieram ją na fajce,następnie "do bólu" poleruję gałgankiem.Nie jest to ostatecznie efekt firmowy,ale warstwa ochronna pozostaje i cieszy oko.Miałem nieraz wątpliwości czy nie pozostawię w ten sposób rys,ale jest OK.

Re: Carnauba

: 25 maja 2009, 08:39 - pn
autor: JSG
Wosk ten topi się w okolicach 80 stopni, nie jest to znowu taka wysoka temperatura.

Kiedy dysponowałem pyłem/miałem woskowym, posypywałem nim szmatkę i krótko działałem opalarką, wosk się wtapiał w materiał, po czym tak przygotowaną szmatką- na zimno rzecz jasna polerowałem fajki, zdawało egzamin wyśmienicie. Mając wosk w kostce, pod szmatkę podkładam papier gradacji 40 i nacieram szmatkę na papierze ściernym, przyśpiesza to proces, potem- oczywiście już bez papieru poleruję fajki. Z rysowaniem po fajce próbowałem ale jednak coś mi w tym nie leżało.

Re: Carnauba

: 25 maja 2009, 11:59 - pn
autor: twonk
Mnie się udało rozpuścić płatki carnauby w gorącym spirytusie. Fakt, że bałem się to podgrzać za mocno (podgrzewałem w kąpieli wodnej), więc po wystudzeniu sporo wosku wytrąciło się z powrotem jako osad. Tym niemniej po wstrząśnięciu można tę zawiesinę łatwo nanosić na fajki. Spirytus szybko odparowuje, a resztę (biały osad) można już polerować. Odradzam tylko pójście na skróty i podpalenie takiej zawiesiny na fajce. Zrobiłem tak z jedną (na szczęście mało cenną). Wosk pod wpływem temperatury pięknie się rozpuścił i pokrył równomiernie fajkę - ale ciut nadpaliła się przy okazji ostra krawędź komina - i potem musiałem to zaokrąglać, psując nieco kształt fajki... Od razu przypomniały mi się czeskie filmiki animowane pt. "Sąsiedzi". ;-)

Re: Carnauba

: 25 maja 2009, 15:54 - pn
autor: jrrMarko
Zły wujek pisze:Z reguły zadaję sobie w wolnej chwili więcej trudu i pieczołowicie rozcieram ją na fajce,następnie "do bólu" poleruję gałgankiem.
Z braku osprzętu uciekłem się w końcu do tej metody. Wymaga odrobiny wolnego czasu i cieprliwości, ale efekt bardzo przyjemny. Polecam.