Strona 3 z 6

: 19 listopada 2007, 07:24 - pn
autor: qmaster
Co kto lubi :wink:
ale akurat ja miło wspominam Mac Va nr 1!
Jasne wchodzące w brązowo miodowy kolor płatki flake
oddawały przyjemność nie tylko w oględzinach zewnetrznych :D
ale również przy paleniu miłe to było doznanie...
dla mnie słoneczna VA!
(aczkolwiek curly cut deluxe paliłem dopiero dużo poźniej
nie miałem bezpośredniego porównania... jednego jestem pewnien:
curly cut jest bardziej dojrzałą Va, pełniejszą,
natomiast Mac Va 1 jest delikatniejszy i lżejszy
jak pisze Dziku ciepłe powietrze
- powtarzam co kto lubi :))

Q.

: 19 listopada 2007, 16:36 - pn
autor: Pan Abażur
Dość niedawno skończyła mi się stugramowa puszeczka.
Tytoń delikatny i lekki. W smaku bardzo subtelny, choć potrafił momentami wydać z siebie intensywnie słodkiego dymka. Słodycz tej Va zawsze jawiła mi się delikatnie rodzynkowo...
Wspomnienia pozytywne.

PZDR

Re: Mac Baren - Virgnia No. 1

: 08 maja 2009, 20:31 - pt
autor: Tomasz B
u mnie ten tytoń stał się prawie codziennym. pali się wygodnie i raczej nie pozostawia kondensatu. bardzo odpowiada mi fakt że jest słodki zarówno w smaku jaki i zapachu, jednocześnie pozostając czysta i delikatną Va.
mogę powiedzieć że na chwilę obecną MB Va No. 1 śmiało może zadowolić moje tytoniowe ambicje, pomimo że pod ręką mam jeszcze SG FVF i Hal O'The Wynd (że o róznych aromatach nie wspomnę).

pozdrawiam

Re: Mac Baren - Virgnia No. 1

: 08 maja 2009, 20:42 - pt
autor: patrykk
Va No.1 jak najbardziej świetny tytoń codzienny. Mogę jeszcze polecić dla ciekawych, że tej samej marki Dark Twist również jest znakomity. Co prawda od niedawna go popalam ale odczucia jak najlepsze.

Re: Mac Baren - Virgnia No. 1

: 08 maja 2009, 21:04 - pt
autor: Tomasz B
patrykk pisze:Mogę jeszcze polecić dla ciekawych, że tej samej marki Dark Twist również jest znakomity. Co prawda od niedawna go popalam ale odczucia jak najlepsze.
hm.. a jak z jego mocą? jeśli jest mocniejszy to wątpię abym się pokusił.

Re: Mac Baren - Virgnia No. 1

: 08 maja 2009, 21:35 - pt
autor: patrykk
Jest mocniejszy, ale wydaje mi się że warto go spróbować, myślę że nie pożałujesz. Najlepiej spróbuj od kogoś ze swoich okolic, bo faktycznie 100g jak by okazało się że jest za mocny, to szkoda kupować.

Re: Mac Baren - Virgnia No. 1

: 09 maja 2009, 06:19 - sob
autor: JSG
Czy mocniejszy? W 10 stopniowej skali 5/6 va no 1 to ok 5, choć moja ocena moze być zaburzona, "łykam" 10tki bez zająknięcia.
Ponadto DT to mieszanka tej samej Va co w no 1 z cavendish, co ciekawe, można je rozdzielić z plasterków twista i wtedy uzyskujemy Va z lekką nutką słodyczy, lub sam cukierek ;)

Re: Mac Baren - Virgnia No. 1

: 03 czerwca 2009, 11:47 - śr
autor: Kuma
ja własnie sprobowałem Virginii No1 - odczucia takie same jak poprzednicy
fajny lekki tyton, pali sie bez obsługowo. Myslę ze bedzie to tyton codzienny. Aromaty zostawie sobie na później :)

Re: Mac Baren VIRGINIA No1

: 28 lipca 2009, 08:24 - wt
autor: Bisewski
Pytanie czysto techniczne. Na ile paleń starczy puszka 100g ? Niedługo składam zamówienie i się zastanawiam ile puszek zamówić. Czy na samo opalanie jedna puszka starczy ?

pozdrawiam.

Re: Mac Baren VIRGINIA No1

: 28 lipca 2009, 08:33 - wt
autor: Mateusz
W średniej fajce zmiescisz ok 3gr czyli 100gr to jakies 33 palenia pełnej fajki.

Re: Mac Baren VIRGINIA No1

: 30 lipca 2009, 16:38 - czw
autor: korea83
Jako początkujący mogę powiedzieć, że jest to całkiem przyjemny tytoń, ale z pewnym małym "ale..." Potrzeba trochę czasu żeby nauczyć się go palić w taki sposób żeby smakował jak trzeba. Bardzo dobrze pamiętam mój pierwszy kontakt z tym tytoniem i nie jest to wspomnienie najlepsze :wink: Język czułem przez kilka dni bo tytoń palony zbyt szybko palił się naprawdę gorąco. Smaku to wtedy też nie miało żadnego, a co gorsza pojawiło się sporo kondensatu. W ostatnich dniach palę teń tytoń codziennie bo opalam nim nową fajkę i już na tym etapie (kiedy doszedłem do pewnej wprawy) czuję coraz wyraźniej bardzo przyjemną delikatną słodycz :) Jestem pewien, że z czasem VA No.1 jeszcze bardziej przypadnie mi do gustu, ale o tym to już się przekonam za jakiś czas.

Jedyne co mi średnio pasuje w tym tytoniu to jego dość grubę pocięcie, które sprawia, że trzeba go dość dokładnie rozdrabniać.

Re: Mac Baren VIRGINIA No1

: 07 sierpnia 2009, 23:07 - pt
autor: Bisewski
Popieram przedmówcę. Początkowo także miałem z tym tytoniem mały problem. Aktualnie nauczyłem się jak go wg. swoich potrzeb rozdrobnić i nie mam z tym najmniejszego problemu. Na początku także miałem problem z mokrym paleniem i nawet nadpaleniem komina, ale teraz jest już dobrze ;)
Dopiero co opalam swoją pierwszą fajkę i takie małe smakowe przebłyski czasem się zdarzyły, lecz tego co przeżyłem z tym tytoniem dzisiaj nic chyba nie przebije ;)
Dzisiaj opalałem 4 raz fajkę nabitą do 1/3. Rozsiadłem się na klatce schodowej. Pewnie kogoś to zdziwi, ale w domu nie wolno mi palić. Został mi tylko balkon albo właśnie klatka schodowa.
Balkon odpadał. Wróciłem nad ranem z wyczerpującej podróży PKP Intercity. Swoją drogą był to ostatni raz z pociągiem i drugą klasą. Jechaliśmy do Gdańska 6 godzin, śpiąc na korytarzu pośród innych osób (coś jak wywóz jeńców do obozu zagłady). Następnym razem pakuję dziewczynę i siebie do samolotu.
Ale koniec off topu ;) Rozsiadłem się, opaliłem tytoń i w końcu zapykałem. Żar szedł lekko bokiem, ale jakoś dałem radę. Mniej więcej po 2 minutach spokojnego pykania poczułem na podniebieniu uderzającą wręcz, lecz z drugiej strony także delikatną słodycz. Powiem jedno.
Ten tytoń obudził we mnie zamiłowanie do Va. W miejscu w którym przebywałem roznosił się piękny aromat. Paliłem sucho, momentami troszkę ciepło ale dawałem fajce odpocząć i wracałem do palenia. Smak na podniebieniu czuję do teraz. Paliłem 5 godzin temu.
Zdaje się, że z tym tytoniem zostanę na dłużej ;)

Re: Mac Baren VIRGINIA No1

: 07 sierpnia 2009, 23:23 - pt
autor: eltoro3
Bisewski pisze: Ten tytoń obudził we mnie zamiłowanie do Va. W miejscu w którym przebywałem roznosił się piękny aromat. Paliłem sucho, momentami troszkę ciepło ale dawałem fajce odpocząć i wracałem do palenia.
Zdaje się, że z tym tytoniem zostanę na dłużej ;)
Jakbyś czytał w moich myślach :D Miałem dokładnie tak samo 8)

Re: Mac Baren VIRGINIA No1

: 08 sierpnia 2009, 09:47 - sob
autor: mr. White
Mam do czynienia z tym tytoniem mniej więcej od około tygodnia. Nie bedę powielał wypowiedzi poprzedników, przyjemny, lekki do opalania nowej fajki jak dla mnie super. Myślę że to bedzie mój "ropboczy" tytoń przy każdej nowej fajce :) .

Re: Mac Baren VIRGINIA No1

: 01 września 2009, 08:48 - wt
autor: jalens
Przez tyle lat paliłem fajkę i już kilkanaście miesięcy mija, gdy do niej wróciłem, a dopiero niedawno po raz pierwszy skusiłem się na czystą virginię. Powoli odchodzę od wonnych aromatów, co widać po liczbie fajek wrzoścowych i pianek w mojej użytkowej kolekcji. Blend, który mi bardzo smakuje po pewnym czasie awansuje z gruchy na wrzosiec. Virginia No 1 Mac Barena palona jest w ślicznym Capitello.

Moim zdaniem, to doskonały tytoń do poszukiwania smaków. Przy prawie każdym paleniu bywam zaskakiwany czymś nowym – słodycz rodzynek, o której pisali wyżej koledzy, wyczuwa się natychmiast. I to dobrych rodzynek, nie tych przesuszonych z Carefoura, lecz tych soczystych rodzynek ze sklepu kolonialnego w starym stylu, w których napotyka się takie pyszniutkie, scukrzone grudki, które tak frapująco „pękają” rozcierane językiem na podniebieniu. Każda grudka smakuje inaczej...

I tak właśnie pali się ten Mac Barenowski tytoń. W wypowiedziach poprzedników padają frazy o rozdrabnianiu i o konieczności takiego zabiegu. Też tak robiłem, dla wygody i spokojnego pykania. Obecnie odradzam – warto tylko nieco podsuszyć grubo cięte liście i w całości załadować je do komina. Nie ubijać przesadnie mocno. Wysepki słodyczy, moim zdaniem, napotyka się wówczas częściej i intensywniej.

Po pewnym czasie dokładnie się wie, kiedy można lekko podsuszony tytoń ładować do fajki, tak aby palił się bezproblemowo z niewielką tylko ingerencją fajkowych narządów. Dla mnie to wciąż nowość i choć palę prawie codziennie (już trzecią 100. g puszkę), wciąż natykam się na miłe niespodzianki.

Na pewno jest to jeden z tytoni, który pozwala mi na powolny odwrót od mieszanek zaprawianych syropami i choć wciąż więcej palę aromatów, to coraz częściej rozumiem wypowiedzi fajczarzy o naturalnych smakach fajkowych blendów. A nie rozumiałem tego przez lata – fajka nieodmiennie kojarzyła mi się z lekkimi miksami tytoniu i aromatów „identycznych z naturalnymi”.

Zdaję sobie sprawę z tego, że natknę się na kolejne „czyste” virginie, którymi będę zachwycony, ale najpierw muszę wyciągnąć wszystko z Virginii No 1. Witaj przygodo :)