Strona 1 z 1

Raymond Chandler

: 20 marca 2013, 22:49 - śr
autor: maciejslu
Jestem właśnie w trakcie lektury biografii tegoż pisarza. Trafiłem na ciekawy wątek, gdzie autor biografii pisze, iż "Chandler palił fajkę Dunhill". No, wszystko pięknie...

Ale czy ktoś może wie, jaki rodzaj tytoniu palił?

Na fajkę Dunhilla (żadną!) raczej mnie nie stać, ale może choć tytoń "chandleropodobny" zanabędę, żeby mi się lepiej kryminały pisało? ;-)

Re: Raymond Chandler

: 21 marca 2013, 08:10 - czw
autor: sat666sat
Maciek wrócił :pipeman:

Re: Raymond Chandler

: 21 marca 2013, 09:37 - czw
autor: Tomaszb
W liście do Dale'a Warrena (15 stycznia 1950) Chandler tak się ustosunkował do propozycji swojej notki biograficznej pióra Warrena, która to notka miała znaleźć się na obwolucie nowej książki z przygodami Marlowe'a:
This is a sort of document that makes writers dog themselves out in a velveteen smoking jacket, a cap with a tassel, a pipe full of Craven Mixture, and lollygag around admiring themselves instead of putting a little careful but uneven prose."
Tim Hiney & Frank MacShane, The Raymond Chandler Papers. Selected Papers And Nonfiction 1905-1959
Ponieważ cała wypowiedź jest utrzymana w raczej żartobliwym czy też sarkastycznym tonie, trudno stwierdzić, czy wymienił ulubiony, czy może popularny wówczas tytoń (popularny wśród pisarzy?). Craven Mixture ma w każdym razie niezłe, mimo że nieliczne, recenzje: http://www.tobaccoreviews.com/blend_det ... C&TID=1108

Jak widać, jest więcej pisarzy kryminałów zainteresowanych tą kwestią: http://www.mombu.com/cigars/pipes-and-p ... 25081.html ;)

EDIT: Z ostatniego linku wynika, że poza Dunhillami Chandler palił też w Kaywoodach. Choć to tylko post na forum i brak mu udokumentowania, ta opcja prawdopodobnie jest bliższa realizacji :)

Re: Raymond Chandler

: 21 marca 2013, 15:44 - czw
autor: maciejslu
sat666sat pisze:Maciek wrócił :pipeman:
Wracam i na forum, i do fajek. Postanowiłem trochę więcej czasu poświęcać przyjemnościom, a trochę mniej pracować. W końcu nie mam już dwudziestu pięciu lat, tylko prawie dwa razy tyle, więc... czas zwolnić nieco ;-)