O fajkach czas umilających dawnymi laty

Jak na razie pierwsze forum wolnej wymiany myśli przy pykaniu fajki. Wszystko o wszystkim

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

O fajkach czas umilających dawnymi laty

Post autor: jar »

Odpowiadając na jakże miłe powitania na moje przedstawienie się na Forum w dziale: Przedstaw się, gdzie zaawizowałem zamieszczanie opowieści fajkowych, pozwalam sobie rozpocząć w taki oto jak poniżej sposób. Powtórnie upraszam o surowy osąd P.T Moderatorów i ewentualnie usunięcie tegoż postu - jeśli nie jest on przystającym do charakteru Forum, lub po prostu jest za długi.

W roku 1862 pan Wojciech Goczałkowski - b. Oficer 1go pułku Ułanów b. wojsk polskich - wydał był w Krakowie nakładem własnym książkę "Wspomnienia lat ubiegłych". Lektura to przepyszna, jako że Autor był uczestnikiem Powstania Listopadowego, a że obdarzony był darem narracji, jego teskt pełen jest obrazków z tegoż Powstania, ukazujących wiele znanych z pierwszych kart historii postaci w takiej zwykłej, kameralnej perspektywie. Lata po upadku Powstania i odbycia internowania w Prusach zamieszkał w zaborze austriackim, a z racji niepokojów społecznych przed Wiosną Ludów został prewencyjnie aresztowany. I tu oddajmy głos Autorowi (zachowuję oryginalną pisownie):

"...W drodze jeszcze do Bochni przemyśliwałem nad tem, jakby sobie zapewnić fajkę, która zabronioną jest w naszych więzieniach politycznych; a wziąłem wybierając się, z sobą dwie: krótką tak zwaną węgierkę i oprócz niej antypkę ze stambułką oraz kapciuk z tytuniem, krzesiwko i czer. W drodze z komisarzem co mi towarzyszył, paliłem z antypki, mając oprócz niej węgierkę od przypadku w kieszeni. Gdy na miejscu już rewizor policyi mnie rewidował, odebrał naturalnie antypkę którą trzymałem w ręku, nie spodziewając się wcale, że pod długą peleryną od płaszcza w ukrytej kieszeni znajdowała się druga z kapciukiem i przyrządem do ognia. Zabrawszy więc jeszcze sakiewkę i zegarek, odszedł i drzwi zatrzasnął, z czego ja korzystając, obejrzałem się skawpliwie za jaką kryjówką, gdziebym ten skarb mój i prezerwatywę na nudy przechować mógł; jakoż pod oknem była w murze mala framuga, tam więc fajkę z kapciukiem wsunąłem.

W Bochni wszystkie prawie mieszkania są wilgotne od wpływu soli, w kaźni mojej po ścianach prawie ciekła kroplami wilgoć; na drugi dzień zbudziłem się z zapuchniętą od fluxyi twarzą. Gdy wszedł około 8ej z rana rewizor z kawą, i obejrzał mnie podwiązanego, spytał coby mi było ? Odpowiedziałem że mam strzykanie w twarzy zapewne z wilgoci, na co byłaby najlepszą fajka, ale tej nie mam.

A mieć jej pan nie możesz i nie będziesz miał tutaj, bo to zakazano.

To czyby nie można chciaż tytuń żuć ?

A czy to pan zniesiesz ?

Używałem niegdyś w wojsku, to i tu spróbowałbym.

Ha ! zamelduję panu konsyliarzowi, może on pozwoli ? i poszedł.

Zrobiłem więc wstępny krok do zabezpieczenia się od braku tytuniu, i istotnie nazajutrz wchodząc rewizor położył mi na stole paczkę Drei Konign, w zupełnej wierze, że ten na prymkę zużyję, boć fajkę sam mi odebrał; a ja skoro odszedł, wyskoczyłem aż w górę, jakbym skarb niespodziewanie jaki odkrył ! Bo kto siedział w więzieniu i to sam, pojmie onę radość, dziecinną na pozór; ależ bo też więzień i dziecko mają wiele w tym ze sobą podobieństwa, że staja się naraz materyalistami, i całą myśl prężą na to jeno, by czas jakoś zabić, i ciału wygodę zapewnić, inaczej nie jeden zwaryowałby, co się tyż i zdarzało nieraz.

Owóż tytuń był, a i fajka była. Skoro wszystko się uspokoiło, i wiedziałem że od 2iej z południa gdy mi już obiad przyniesiono, nikt z pewnością do mnie nie zawita ? zabieralem się do fajki; ale że ogień krzesać wypadało, a szyldwachów było dwóch, jeden za drzwiami, a drugi tuż pod oknem zakoszowanym po ganku się przechodził, przeto musialem tę opreacyą nakryty kołdrą odbywać, aby nie słychać było krzesania; i tak tygodni parę używałem w spokoju słodkich chwil kontemplacyi przy dymku fajczanym, o jednej i tej samej regularnie porze po obiedzie, i znów wieczór gdym się już położył. Ale niebawem zapas czeru począł się wyczerpywać , a że o zapałkach ani mowy być nie mogło, więc przypomniało mi się, jak po wiejskich kwaterach ongi stoiąc, widziałem nieraz, gdy to jeszcze o zapałkach chemicznych nikt nie wiedział, gospodynie robiące ze starych szmat pruchno, do którego krzesząc, ogień rozniecały; chcąc więc i u siebie z braku czeru pruchno zaprowadzić, podarłem na kawałki chustkę do nosa, kawałki tejże położyłem na misce którą mi dano do mycia się, a skrzesawszy ognia w resztę czeru, począłem szmaty te tlić na pruchno. Nie uważałem zaś że operacyą tę robiłem na oknie zakratowanem wprawdzie i koszem opatyrzonem, lecz była w niem niewielka szpara, którą dym wydobywający się z tlącego się płótna, uchodził oknem po za kosz, za którem szyldwach chodził. Ten, gdy go doleciał najprzód odór spalenizny, a później zaczął dym z kaźni oknem się dobywać, naraz krzyknął przeraźliwie "fajer, pali się w kaźni !".

Zrobił się ogromny ruch w całem zabudowaniu, a policyanci których bylo tam zawsze kilku, skoczyli równemi nogami w miasto, i uderzyli na trwogę, w myśli, że więzień siebie, albo cały dom chce spalić !

Nie wiedząc co teraz począć, zgasiłem czem prędzej owe niedotlałki i rzuciłem na piec; wkrótce wpadło do mnie kilku dozorców przerażonych nadzwyczaj, pytając się gdzie ogień ?

jaki ogień ! zapytałem niby zdziwiony. -
Wszakże tu palić się ma ? bo dym oknem widziano, a wreszcie tu pełno go i w kaźni; co pan robiłeś ?

Od rana czuję sam swędzieliznę, widno że piec przepalony lub coś się tam zatliło. Potrząsnęli z niedowierzaniem głowami, ale zaczęli w piecu szukać, a gdy nic nie znaleźli, wrócili, i wzięli sie do najściślejszej u mnie rewizyi; wreszcie któryś i do owej kryjówki gdzie miałem fajkę, - co widząc, i nie chcąc być skompromitowanym, sam ją wyjąłem i oddałem, opowiedziawszy zarazem przyczynę owego mniemanego ognia.

Nikt tak się tym wypadkiem nie zmięszał, ile ten dozorca co mnie rewidował gdym przybył; to też w żaden sposób nie chciał uwierzyć, żem miał ukrytą drugą przy sobie fajkę, ale utrzymywał koniecznie, że mi ją ktoś skrycie przyniósł do kaźni, tem więcej, że odpowiedzialność za ten wypadek, lubo całkiem nieszkodliwy, na niego teraz spadała.

Radziłem więc tym panom, aby chcąc i sobie i mnie oszczędzić przykrości, nie raportowali o tem dalej; co przyrzekli wprawdzie, ale zawsze byłem o następstwa niespokojny noc całą - i byłem przygotowany na jakie śledztwa, protokoły i admonicye w końcu surowe, lub pokuty ? Tymczasem przez kilka dni, tak jakby się nic nie stało, nikt mnie o to nie nagabywał więcej; ztąd wnosiłem, że istotnie komisya indagująca nic o tem nie wie; dopiero w parę dni gdy mnie powołano do protokółu, w ciągu indagacyi zapytał mnie znienacka p. konsyliarz Wotawa:

- "Ale ale - co to pan tam z ogniem wtedy operowałeś ?" Zmięszany cokolwiek, ale upewniony, że jakoś nie bierze tego za grzech śmiertelny, odpowiedziałem: Niech to pana konsyliarza nie zadziwia, że człowiek pozbawiony wolności i skazany na nieczynną samotność stara się sobie jakoś czas skrócić, dogodzić czem można; miałem ukrytą fajkę, czemu pan rewizor G. że zupełnie nie winien, upewniam; brakło mi ognia - chciałem go zatem fabrykować - ale się nie udało niestety ! -

"No no nie wchodzę już dalej - ale niech pan tego na drugi raz nie próbuje, bo książek nie pozwolę."

O! już trzeciej fajki nie mam - za to ręczę !...i na tem się skończyło."

Jak zawsze

Jacek A.R.
Marcin_Pro
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 910
Rejestracja: 22 marca 2005, 15:26 - wt

Post autor: Marcin_Pro »

Świetna historia! Miło poczytać.

z Pozdrowieniami
Marcin
"Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, kiedy się ją dzieli". Albert Schweizer
Obrazek

Pipe Club Wrocław + Fajczarze.pl - Serwis poświęcony fajce i paleniu fajki
Awatar użytkownika
j4szczur
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 984
Rejestracja: 22 maja 2006, 20:16 - pn
Lokalizacja: ,,w podróży''

Post autor: j4szczur »

"obejrzałem się skawpliwie za jaką kryjówką, gdziebym ten skarb mój i prezerwatywę na nudy przechować mógł" ROTFL! Dzięki za przytoczenie tej historii.
Awatar użytkownika
elvislike
Moderator
Moderator
Posty: 1931
Rejestracja: 23 grudnia 2004, 13:00 - czw
Lokalizacja: lublin

Post autor: elvislike »

swietnie sie czyta:-)
ten dzial przyjmie i wiecej takowych opowiastek:-)
pozdrawiam:-)
we are not what we eat, we are what we don't shit... (hugh romney)
Awatar użytkownika
maciej_faja
Moderator
Moderator
Posty: 1941
Rejestracja: 08 października 2007, 20:27 - pn
Lokalizacja: Sobótka k/Ostrowa Wlkp

Post autor: maciej_faja »

Wspaniała historyia JAR.

Każden z nas ma pewnie takową "małą framugę w ścianie" i jakiś skarb swój skryty, jednakowoż nie każden opisać to tak pięknie jako p.Wojciech Goczałkowski potrafi.
Henry
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 164
Rejestracja: 18 października 2006, 16:09 - śr

Post autor: Henry »

Pieknie opisana historia - dzięki Jacek :D
Dziku

Post autor: Dziku »

JAR... wszelkie historie z fajką w tle przystają do charakteru tego Forum. W sposób szczególny zaś te pisane piekną polszczyzną lub wręcz staropolszczyzną. Podobnie jak takowe historie w filmie czy muzyce. Są tu juz takie tematy...
Widzę, że uprawiane przez co niektórych Kolegów straszenie nowych Forumowiczów osobami moderatorów zaczyna przynosić pierwsze negatywne skutki... :roll:
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Post autor: jar »

@Dziku: serdecznie dziekuję za przypomnienie zasad zdrowego rozsądku, za ośmielenie mnie i za zachętę. Ze swej strony przepraszam, iż, być może zbyt dobitnie podkreśliłem swój szacunek dla zasad i roli Moderatorów, co mogło wprowadzić pewne nieporozumienie. Byłem i jestem jak najdalszy od czucia się "wystraszonym tymi okropnymi Moderatorami"; używam komputerów od ca 25 lat, jestem aktywny na sieci od bodaj początków jej istnienia (dosłownie na moich oczach powstawała wewnętrzna sieć uczelniana na Berkeley), a mimo mej jakże skromnej w porownaniu wiedzy "komputerologicznej", niewiele lat temu Młodzi Koledzy zaszczycili mnie funkcją Administratora na jednym z polskich for dyskusyjnych poświęconych komputerom Macintosh Apple.

Powtórnie dziękuję i przepraszam, pozdrawiam miło

Jak zawsze

Jacek A.R.
Awatar użytkownika
almik
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 127
Rejestracja: 08 października 2004, 07:09 - pt
Lokalizacja: Zgorzelec

Post autor: almik »

Wspaniała historia. Cudowny język. Dzięki JAR.
Niech nam fajka pomyślności nigdy nie zagaśnie (BLF).
Awatar użytkownika
andnn
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 950
Rejestracja: 22 czerwca 2005, 14:37 - śr
Lokalizacja: Katowice
Kontakt:

Post autor: andnn »

Świetnie się czyta, aż zapalić by się chciało... 8)
Marcin_Pro
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 910
Rejestracja: 22 marca 2005, 15:26 - wt

Post autor: Marcin_Pro »

andnn pisze:Świetnie się czyta, aż zapalić by się chciało... 8)
Ja tak mam zawsze jak zaglądam na niekontrolowane przejrzenie Forum :lol:
"Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, kiedy się ją dzieli". Albert Schweizer
Obrazek

Pipe Club Wrocław + Fajczarze.pl - Serwis poświęcony fajce i paleniu fajki
ODPOWIEDZ

Wróć do „Kulturalne przy fajce gadanie”